Ale to był weekend!!!!! Pogoda dopisała mimo straszenia w TV od środy, że koniec słońca lada dzień. Suma sumarum bity tydzień nad wodą ładowałam akumulatory na cały maj, jakikolwiek będzie. Najbardziej napasłam oczy błękitem jeziora i zielenią trawy, a uszy...ciiiiiszą.
Dużo początków przeżyliśmy w tym niesłychanie długim weekendzie z wymarzoną pogodą. Pierwszy grill, ognisko, zapach skoszonej trawy, pierwsze układanie się do snu i budzenie się przy akompaniamencie ptaków, pierwszy złowiony szczupak.
A przed nami jeszcze tyle debiutów.....pierwszy mecz EURO, pierwsze dyżurne ciasto z truskawkami i błyskawicznym kremem (obiecuję przepis z fotograficznym tutkiem, bo to ważne), pierwsza impreza taneczna, pierwszy gość blogowy ( Iwonko, Agnieszko, Aneto, Madziu..... czekam), pierwszy rejs po jeziorze rowerem wodnym, pierwszy mecz siatkówki, kąpiel w jeziorze, ukąszenie komara, wizyta łabędziej rodziny...... Wizyty tej Pani .....


...raczej się nie doczekamy. Po kilku latach jej goszczenia, w ubiegłym roku nie przyszła ani razu. Pewnie ktoś się pocieszył z innego powodu:(( A całkiem miła była, mimo niezbyt ładnej powierzchowności dawała się lubić. Nazywaliśmy ją Koleżanka......niby moja, no bo czyja, skoro odwiedzała najczęściej mnie, kiedy byłam sama. Postaram się dokopać do nagranego filmiku z Koleżanką w roli głównej, wtedy go Wam pokażę. Tak więc nie doczekam się egzotycznej znajomej:) Podobnie będzie z opalaniem.....bo słońce, jako owoc dla mnie zakazany, służy mi tylko do poprawiania nastroju i czynienia ciepełka wokół. Naoglądałam się ostatnio brzoskwiniowych ciałek, oj było tego.....Tym razem, jak zwykle zresztą, ten defekt wakacyjny rekompensowałam sobie dłubaniną. Pokażę trochę tego efektów, tym razem w wersji plenerowej, z lekka artystycznej. Do zgłębienia tajników używania obiektywu makro jeszcze mi daleko, ale od czegoś trzeba zacząć (najlepiej od funkcji AUTO...haha...:))
A przed nami jeszcze tyle debiutów.....pierwszy mecz EURO, pierwsze dyżurne ciasto z truskawkami i błyskawicznym kremem (obiecuję przepis z fotograficznym tutkiem, bo to ważne), pierwsza impreza taneczna, pierwszy gość blogowy ( Iwonko, Agnieszko, Aneto, Madziu..... czekam), pierwszy rejs po jeziorze rowerem wodnym, pierwszy mecz siatkówki, kąpiel w jeziorze, ukąszenie komara, wizyta łabędziej rodziny...... Wizyty tej Pani .....


...raczej się nie doczekamy. Po kilku latach jej goszczenia, w ubiegłym roku nie przyszła ani razu. Pewnie ktoś się pocieszył z innego powodu:(( A całkiem miła była, mimo niezbyt ładnej powierzchowności dawała się lubić. Nazywaliśmy ją Koleżanka......niby moja, no bo czyja, skoro odwiedzała najczęściej mnie, kiedy byłam sama. Postaram się dokopać do nagranego filmiku z Koleżanką w roli głównej, wtedy go Wam pokażę. Tak więc nie doczekam się egzotycznej znajomej:) Podobnie będzie z opalaniem.....bo słońce, jako owoc dla mnie zakazany, służy mi tylko do poprawiania nastroju i czynienia ciepełka wokół. Naoglądałam się ostatnio brzoskwiniowych ciałek, oj było tego.....Tym razem, jak zwykle zresztą, ten defekt wakacyjny rekompensowałam sobie dłubaniną. Pokażę trochę tego efektów, tym razem w wersji plenerowej, z lekka artystycznej. Do zgłębienia tajników używania obiektywu makro jeszcze mi daleko, ale od czegoś trzeba zacząć (najlepiej od funkcji AUTO...haha...:))
Takie "niewypały z cyckami" z reguły albo wyrzucam, albo szlifuję i znowu do pieca, ale te koraliki mnie urzekły mimo wady, i tak oto wyglądają w bransolecie....
Dość już może na dziś.......
Na koniec chcę Wam pokazać swoje dwie wygrane Candy. U Roksany wygrałam tego oto konisia.
Dziękuję Ci bardzo, bardzo, również za cudne jajo:)))
Kasiu...Tobie też ślicznie dziękuję za piękną szydełkową poszewkę...

Mówię Wam, dziewczyny, jaka ta Kasia jest precyzyjna...no szok po prostu!:)))
6 maja mija dwa lata mojego skromnego blogowania i w następnym poście ogłoszę candy z tej okazji:)
Mimo zapowiedzi chłodu, życzę samych cieplutkich majowych dni...Ściskam Was serdecznie:)))
Kasiu...Tobie też ślicznie dziękuję za piękną szydełkową poszewkę...
Mówię Wam, dziewczyny, jaka ta Kasia jest precyzyjna...no szok po prostu!:)))
6 maja mija dwa lata mojego skromnego blogowania i w następnym poście ogłoszę candy z tej okazji:)
Mimo zapowiedzi chłodu, życzę samych cieplutkich majowych dni...Ściskam Was serdecznie:)))
Cudna biżuteria:)
OdpowiedzUsuńMiłej niedzieli:)
No i co ja mam powiedzieć!!! Rybą mnie, dzikiem, ceramiką - szczupaka jadłam z Wami myślami, pod parasolem siedziałam szumowi traf się przysłuchiwałam, choć głośności gadali :))))
OdpowiedzUsuńOj Kochana, zdjęcia bizuterii i tej jak mówisz "źle wypalonej" PRZESLICZNE w szumie traw, w drżeniach liści - po prostu więcej chcę, więcej, bo wiesz, ze przeze mnie przemawia MEGA łakomstwo ;))
Pierścionki ... zachwycające!!! takie jak lubię, kolorowe i duże :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam plenerowe tworzenie. Zdjęcia very udane choć AUTO (mój najczęściej wybierany tryb hehe). Bardzo podoba mi się "cycykowa" bransoletka a pierwszy pierścień powala na kolana kolorami i to moimi ulubionymi :) Ja też unikam słońca jak mogę choć z innych powodów niż Ty, i najbardziej lubię patrzeć na słoneczny krajobraz siedząc w cieniu. Szkoda, że dzikunia się nie pojawiła :(
OdpowiedzUsuńJAK TO WYRZUCAM???? JA ZAKOCHAŁAM SIE W TYCH CYCKACH:)))..A TE PIERŚCIONKI...ANIU JAKIE TY MASZ ZDOLNE ŁAPKI...A KOLEŻANKI SZKODA:(((
OdpowiedzUsuńJa także bladością straszę...mimo TAKIEJ pogody! Zamiast tej jednej koleżanki, o egzotycznej prawie urodzie, miałaś Aniu więcej koleżanek w kokonie...ale mniej przyjaznych.
OdpowiedzUsuńBiżuteria śliczna!
Pozdrawiam
Zaglądałam, na razie pszczoły się tam nie zagnieżdżają:)))
UsuńJak zwykle - pierścionki mam ochotę łapać i uciekać
OdpowiedzUsuńAle cuda... A te pierścionki.... Zabrakłoby mi palców:) Piękne są!!!
OdpowiedzUsuńIle tu pięknych rzeczy! Twoje pierścionki są niesamowite! :)
OdpowiedzUsuńCudny krajobraz, zazdroszczę tej ciszy w uszach.
OdpowiedzUsuńWcale mnie nie zanudziłaś, piękne rzeczy robisz więc jak mam czas to się nimi delektuję.
Koleżanka świetna... A koraliki z "cyckami" rewelacyjne... Co śmieszniejsze chyba najbardziej mi się podobają, choć te zielono fioletowe też super :) Pierścionki piękności same... Ten na 3 zdjęciu naj... naj... :)No ale Twojej biżu to ja fanką jestem :)
OdpowiedzUsuńBuuziaki :)
Jakoś nie czuję się znudzona, wręcz przeciwnie ;) Pięknie jest, i zdjęcia takie, że ach :)))
OdpowiedzUsuńPierscionki bardzo ciekawe.
OdpowiedzUsuńświetny wypoczynek miałaś i jaki pracowity, pierścionki cudne:)
OdpowiedzUsuńPiękne wyroby i piękne zdjecia! Widzę, że rozpoczęcie sezonu było udane! U nas też ;-) grill i pierwsze koszenie trawy! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńAleż aktywny weekend :) efekty wspaniałe!
OdpowiedzUsuńTo się nazywa twórczo wykorzystany wolny czas,wszystko cudne poczynając od widoków,przez biżuterię na Koleżance kończąc,pozdrawiam i zapraszam do mnie na candy.
OdpowiedzUsuńWidzę, że plener nie służył tylko Tobie ale i Twoim dziełom.
OdpowiedzUsuńCiałek brązowych nie zazdroszczę, bo nie lubię się opalać, mimo, że często jestem opalona, tak jakoś łapię to słońce, mimo, że robię mu barykady.
Koleżanka super.
Pierścionek z niebieskim okiem w różowej oprawie, zauroczył mnie.
Miałam 9 dni wolnego, dobrze, że na dwa dni wyjechałam, bo następne się natyrałam.
Pozdrówki.
Ależ się cieszę, że w ten piękny majowy weekend udało Ci się naładować akumulatory. Koniecznie musisz wyjeżdżać częściej, bo plenerowa biżuteria, którą "wydłubałaś" jest cudna, zwłaszcza bransoletki. "Koleżanka" jest kochana :D Dla mnie na fotografii oczywiście, bo pewnie gdybym spotkała ją w rzeczywistości, umarłabym ze strachu - hi, hi ;P Na koniec gratuluję wygranych! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńAniu lato tuż, tuż już niebawem ... biżuteria bardzo mi się podoba ...szczęściara jesteś, tak umieć tworzyć ... :))
OdpowiedzUsuńPięknie u Ciebie. I biżuteria cudna jak zawsze. Ale nie będę ukrywać, że najbardziej podoba mi się Koleżanka. Szkoda, że już Was nie odwiedza:( W skrytości będę wierzyć, że po prostu się wyprowadziła.
OdpowiedzUsuńOjej oczopląsu można dostać od tych cudowności! Pięknie!
OdpowiedzUsuńzaglądam i co? mam wyrzuty sumienia, że tak przez ostatnie dni się lenię :)) ale się natworzyłaś! pierścionki są śliczne, urzekają przede wszystkim rozmaitością barw :) i wcale nie jestem precyzyjna ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Biżuty niezwykłej urody. Mi najbardziej spodobały się te z cyckami. Następnym razem te, które będziesz miała wyrzucić przysyłaj do mnie;)
OdpowiedzUsuńSerdeczności przesyłam:)
Kochana gratuluję dwóch latek blogowania i życzę wielu twórczych kolejnych latek:)
OdpowiedzUsuńZawsze będę zaglądać:))
Stworzyłaś wspaniała biżuterie...och oczu nie mogę oderwać i te wspaniałe kolory...magiczne czerwienie :)Ach... :)
Gratuluję pięknych prezentów:)
Cieplutko pozdrawiam-Peninia*
Aneczko!! Ty już nad wodą??? cudnie!!!Ja w weekend byłam daleko.....ale napisze o tym niebawem. Biżu i te ala "cycki"- są śliczne!!! myślami JESTEM TEŻ NAD JEZIORKIEM Z WAMI....ALE ZOBACZYMY CO CZAS PRZYNIESIE...BIUZIAKI!
OdpowiedzUsuńSlowo "nuda" nie przynalezy ani do twoich prac ani do postow !
OdpowiedzUsuńZawsze z wielka przyjemnoscia ogladam twoje prace i czytam !
ZDjecie jeziora urzeklo mnie calkowicie i do dna...Oh jak bardzo chcialabym sie tam znalezc , poczuc zapach wody i traw,uslyszec cisze...
Moc serdecznosci posylam!
Aniu, aż tyle cudowności!?? Dech mi zapiera i szczęka opada, kiedy oglądam tak piękną, oryginalną biżuterię.Zastanawiam się, kiedy Ty to wszystko tworzysz? Sypiasz czasem? Zdjęcia znad jeziora ciekawe, a kulki ceramiczne niesamowite! Pierścionkami zanudzasz? O, Boże! Jakie one śliczne, co jeden piękniejszy, a każdy inny. Zakochałam się szczególnie w tych tęczowych - różnokolorowych i tych z odciskami kwiatów. Ja miałam dłuuugi 9-dniowy weekend, ale spędziłam go leniwie, przeglądałam blogi, podziwiałam prace koleżanek, ale sama,nie poczyniłam nic szczególnego. Chyba straciłam moc. Pozdrawiam Cię serdecznie.
OdpowiedzUsuńNo i dlaczego mnie nie odwiedziłaś...pytam się???!!!:)))Masz tak blisko...och:)) Szczególnie, że straciłaś moc:)Sypiam, sypiam,ale ta ceramika to już uzależnienie raczej, czasem mam chęć to rzucić, ale pieca mi szkoda sprzedawać, bo drugi raz sobie nie kupię. Teraz jestem na odwyku....wpadnij:)
UsuńDzięki Wam wielkie za te słowa:)) Napatrzyłam się na te ceramiczne kolorowe drobiazgi( bo nie myślcie, że ja od podstaw to wszystko, po prostu wykończeniówkę wzięłam sobie nad wodę) i mam teraz leniwe dni bardziej.Zrobiłam tornado w pracowni przed tą majówką, i teraz brak weny do porządków, bo ok. 26 maja, w zależności od pogody, ruszam z całym majdanem znowu nad wodę, już na trzy miechy.Jeszcze raz dziękuję za odwiedzinki:))
OdpowiedzUsuńTwoje pierścienie....wręcz oniemiałam cudowne....:) pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńOczopląsu dostałam :) Pani koleżanka faktycznie miła, gdyby zobaczyła te wszystkie pierscionki (szczególnie 6 i 8) i inne cudowności to by na pewno w tamtym roku przyszłą ;))))
OdpowiedzUsuńGratuluję drugiej rocznicy blogowania i cudnych wygranych u dziewczyn.
Aniu, piękne, uściski Magda
OdpowiedzUsuńZaraz wstawię coś Twojego. Ta broszka poszła jako pierwsza. Dzięki. Z chęcią reklamuję Twoje dzieła.
OdpowiedzUsuńwow, jaka sesja cudna!!. Naszyjniki wyglądają jak z jajek przepiórczych, rewelka
OdpowiedzUsuńno to mnie na chwile przytkało. zdjęcie tytułowe to gotowy obraz. Matko, jak ja Ci zazdroszczę,że mozesz to sobie oglądać na co dzień. A pierścionki wieeeeeeelkiej urody.Wszystko co robisz mnie zachwyca:)
OdpowiedzUsuń....i pięknie zaaranżowałaś sesję zdjęciową:)
Pozdrawiam i życzę by dużo było w tym roku tego "pierwszego" i by szczęśliwość cię nie opuszczała:)
No no jest tu kilka PERELEK!!!!!
OdpowiedzUsuńPretty section of content. I just stumbled upon your webѕite and in
OdpowiedzUsuńaccesѕion capital to аssert that I
get actually enjоyed account yοur blog pοѕts.
Anyway I will bе subscribіng to your
augment and even I аchievement yоu acсess conѕistеntly rаpіdly.
Feel free to surf to my homeρage payday loans