18 stycznia 2011

Sztyftowo

Tak jak obiecałam, dziś trochę drobnicy w postaci sztyftów. W każdym wsadzie do pieca mam zawsze kilkanaście par poszkliwionych, ale za wykańczanie biorę się hurtowo. Wkładam je po klejeniu do następnego pieca, tym razem piekarnika, żeby klej się utrwalił. Wtedy nie ma mocnych, żeby coś zawiodło i srebro odpadło. Bez tego różnie może być. A więc kilka jeszcze cieplutkich par.

Wzór bardzo wymagający , raz wyjdzie, raz nie, te wyszły średnio...zawsze mogłoby być lepiej.


Żółte również wymagały precyzji i w sumie jest nieźle.





Ale to piec, a nie piekarnik. Czasem myślę, co ja bym dała, żeby widzieć co dzieje się w środku tego mojego "wymarzonego" , kiedy wypalone biskwity trawi temperatura decydująca o końcowym efekcie czyli powyżej 1000 stopni. Niedawno rozmawiałam z moją drugą "połówką" na ten temat. Na razie jeszcze nie trafił na Discovery itp. , ale kto wie . To jego ulubione programy i często odrywa mnie od dłubaniny, albo od kompa żeby coś ciekawego o moich pasjach mi zaanonsować . Cierpliwie poczekam, marzenia się spełniają, to wiem na pewno. Ależ to musi być wspaniały widok!

Tu znowu trochę reliefu w czerwonych sztyftach.




Te reliefowe fioleto - zielenie umocowane są do bigli, i nie są sztyftami a wiszą poniżej płatka ucha.


Tutaj czerwień w ukośnym położeniu kwadratu. Zauważalne, bo nie małe i czerwone. Sztyft zamocowany w górnej części kwadratu, dlatego dobrze układa się na uchu..




Tym razem maluszki, mandaryn połączony z jakąś mieszanką, ale nie pamiętam jaką. Chętnie powtórzyłabym, więc trzeba będzie próbować, aż trafię, ale czy się uda? Tyle niebieskawych szkliw i weź tu traf.


Gdy tak się naściubię , pomęczę wzrok (najbardziej przy szkliwieniu), ciągnie mnie do większych form, dużych korali i różnych elementów, no i oczywiście do filcowania. Dzisiaj dość ciężko szło mi z tym postem. Mam problemy ze wstawianiem zdjęć w odpowiednie miejsce. Efekt jest taki, że trwa to długo, zbyt długo. Onet był prosty pod tym względem, a może to dlatego, że nie miałam informatyki w szkole. Może, któraś z Was mnie pocieszy i da jakieś porady ze swego "podwórka", bo coś mi mówi , że robię jakiś błąd .


Dzisiaj wraca po mału zimowa aura . Płatki śniegu , te w moim kuchennym oknie


zaczną współgrać z bielą i zimowym klimatem, bo ostatnie dni to sama szarość . Niedawno odwiedzałam szydełkujące blogerki i to mnie skłoniło, aby porobić fotki moim tworom szydełkowym sprzed kilku lat i Wam pokazać. No i mam temat na następny post, a więc pa! pa! Znowu jest po północy, tak to już jest z sowami.



9 komentarzy:

  1. UWIELBIAM sztyfty! A te Twoje to w ogóle powalają na kolana - ciężko wybrać najfajniesze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. żółte ślimaki, turkusowe i ostatnie w odcieniach pomaranczy... rewelka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale cudności... wspaniałe! Zastanawiam się czy dało by się zrobić takie cztery pary zróżnicowanej wielkości, rosnące stopniowo, co by mi się w uchu zmieściły:)) Jestem wielką miłośniczką oryginalnej biżuterii, więc ile razy zajrzę do Ciebie to oczu oderwać po prostu nie mogę! Więc pomyślałam, że zapytam eksperta:) A co do wrzucania zdjęć,mnie się kiedyś zdarzyło podobnie, źle się ustawiały bo dawałam entery między kolejnymi fotami,teraz wrzucam jedno po drugim no i wszystko jest w porządku. Jak wrzucasz zdjęcia na bloga, za pomocą picassy? bo to chyba jeden z szybszych sposobów, ja z niego korzystam, ekspertem nie jestem ale mogę coś podpowiedzieć, może to coś pomoże. Mam nadzieję, że problemy natury technicznej szybko pójdą w niepamięć:) cieplutko pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna robota,miło nam poznać tak zdolną krajankę.Z racji naszego bzika polecemy Ci,zainteresuj sie ceramiką kultury Wari(huari)oni byli Andyjskimi mistrzami ceramiki, jeszcze sporo przed Inkami którzy korzystali z ich wiedzy.
    Piękne dziełka tworzysz,pozdrawiamy
    Zosia i Janusz

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podobają Twoje sztyfty. Są super! Nie wiem dlaczego nie byłam w obserwujących...czekałam na pojawienie się posta i czekałam, a okazało się, że nie obserwuję Cię...czyżby moje przeoczenie? Choć bloger mi trochę miesza ( ja mu trochę pomagam ) ponieważ mam drugi blog dzieciaków i czasami sam przekierowuje na tamten adres. A pytanie o warsztaty aktualne, gdyby Celtic dała się namówić, to byłoby nas dwie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za ciepłe słowa.
    Bulma - dzięki za porady, z postem dziś poszło dobrze.Co do sztyfcików w upstrzonych dziurkami uszach, to do tej pory robiłam podwójne maluszki ( po 2 w jednym ).Jeżeli 4 to muszą być extra mniunie, ale nie ma sprawy, lubię wyzwania.
    Los alpaqueros - temat kultury Wari dopiero liznęłam dzięki Waszej sugestii. Fajne rzeczy tam znalazłam i jeszcze pozgłębiam ten klimat. Dzięki.
    Niebieskości - puściłam Ci e-maila

    OdpowiedzUsuń
  7. przeglądam Twojego bloga, bo strasznie się napaliłam na takie małe sztyfty... :) nie wiem jednak czy chciałabyś, mogłabyś ulepić jakieś dla mnie? :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń