Wiosna w rozkwicie, a u mnie na parapecie zakwitł grudnik. Jak nazwa wskazuje mój kwitnie w pażdzierniku i w marcu. A może nie taki mało mądry ten kwiat. Jutro znowu śnieg na mazurach.

Pisałam we wcześniejszym poście o sutaszowych zapędach mojego najstarszego dziecięcia, imieniem Milena. I jak obiecała, przywiozła mi wybrane wcześniej z pracowni elementy ceramiczne oprawione w kolorowe sznurki. Muszę przyznać, że duma mnie rozpiera. Dzisiaj pokazuję pierwsze biżuty, które nie należą już do próbnych.
W tych kolczykach główne ozdobniki to ceramiczne koliste elementy poszkliwione "błękitną stalą" , reszta to perły i szklane koraliki, no i oczywiście sznurki sutaszowe.

Ja najbardziej upodobałam sobie tę bransoletę, jest w spokojnych tonacjach i pasuje niemal do każdego stroju. Ten duży kaboszon to element z jasnej gliny poszkliwiony cracle transparentnym. Dalej są dwa dużo mniejsze, perły i szklane maleństwa .

Kolczyki z podobnym granatem (mieszanka szkliw) jak w poprzednich, ale zupełnie inna kolorystyka i styl. Takie typowo do pracy, na co dzień. Nie rzucają się w oczy.

Tutaj grają jako duet z bransoletą.

A..... jeszcze coś. Wczoraj odgrzebałam z maminych czeluści ( taki składzik niby strych) kołowrotki. Okazało się że są dwa. Jeden ma ponad 100 lat . Oba wymagają trochę renowacji. Ale mi się oczy zaświeciły do przędzenia, czyt. do nauki przędzenia. Sama jestem ciekawa jak mi się udadzą pierwsze próby. Ale jak sobie przypomnę moje pierwsze spotkania z gliną, to jestem spokojna. Nie od razu Kraków zbudowano.
Z życzeniami miłych początków wiosny, do następnego:)))
Piękna ta biżuteria, te sznurki dają niesamowity efekt!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Przepiękne... widać córa odziedziczyła talent po mamie:)Granatowe mnie szczególnie powaliły na kolana, jestem pełna podziwu!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło!
Jeju jak ja bym chciała nauczyć się tej techniki córci można tylko pozazdrościć:)
OdpowiedzUsuńBranzoletka obłędna
OMG! Jakie piękności.. ile bym dała za takie cuda! Kolorystyka piękna, wzór bajeczny - ISTNE CUDA!
OdpowiedzUsuńZdolna ta Twoja Milena- piękne okazy Ci przywiozła:)))
OdpowiedzUsuńU mnie też zakwitł, choć kwit też w grudniu. Nie wiedziałam, że się tak nazywa.
OdpowiedzUsuńKolczyki i inne sutasze przepiękne. Tylko nie mogę zrozumieć czy to córuś, czy Ty je wykonałaś. W każdym bądź razie moje gratulacje.
Aniu, piekna bizuteria w pieknych kolorach, bardzo mi sie podoba!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplo
Basia
PIĘKNE ... Pewnie podświadomie a może jakaś sugestia? Zapachniało Latino Ameryką ornamentyka ale i kolory, gdzieś z Maksyku i dalej w dół do Equadoru ,Peru.
OdpowiedzUsuńBransoleta jest po prostu rewelacyjna a w zestawie z kolczykami ....BRAWO
Pięknie Wam dziękuję za głaski, właściwie należą się Milenie.
OdpowiedzUsuńLacrima - nie wierzę, poddajesz w wątpliwość swoją zdolność do nauczenia się tej techniki?????Zacznij, a zobaczysz, że to nie jest trudne,zwłaszcza dla takiej zdolniachy jaką jesteś.
Zdolność- tworzenia - ja wykonuję elementy ceramiczne, a Milena szyje. Jak to prozaicznie brzmi, prawda? Gro pracy córci, jakby nie patrzeć. Ale powiem Ci, że bardzo mnie napędza technika sutaszowa do wymyślania nowych ceramicznych form i mieszanek szkliw. A córcia jest bardzo wymagająca i nie każdy mój pomysł jest w stanie przebić się przez jej zachowawczość i konsekwencję swojego widzenia biżuterii. Cóż, pozostaje mi samej wziąć się za igę i żyłkę, ale czasu brak, niestety, no i wzrok nie sokoli już.
Los alpaqueros - nie wiedziałam, że te kolory łączy coś z Ameryką Płd.Pozostaje mi podziękować za wiadomość, bo na pewno tego nie sprawdzę na żywo.
Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa w imieniu rodzinnego eksperta od sutaszu.
Pięknie:):):)
OdpowiedzUsuńWidze na roznych blogach, że sutasz wraca w tym sezonie do łask :)))
OdpowiedzUsuńPięke te Twoje dzieła ... PIĘKNE :)))
Jakie piękne...ach jestem pod wrażeniem:))Cudo oczu oderwać nie mogę.Bardzo mi się podobają;)Cieplutko i wiosennie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję za wszystkie wspaniałe słowa i odwiedzinki
to taki słodki balsam dla mej duszy:)Dodaje twórczych myśli:))
Buziaki posyłam;)
Aniu, wasze prace są rewelacyjne i budzą zachwyt:)Ukłony w waszą stronę:)A bransoleta z drugiego zdjęcia to moje absolutne MUST HAVE !!! czy mogłabym podobna zamówić???
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło:)
ANIU, JESTEM POD WRAŻENIEM TYCH CUDNYCH BIŻUTEK!!
OdpowiedzUsuńREWELKA!!!!PODZIWIAM JAK MOŻNA Z NITEK ZROBIĆ TAKIE CUDENKA! NABIERAM OCHOTY DO POZNANIA TEJ TECHNIKI.MOŻE KIEDYŚ GDZIEŚ SIĘ NATKNĘ NA JAKIEŚ KURSIKI, POKAZY I ĆWICZENIA. POZDRAWIAM I ŻYCZĘ CIĄGU DALSZEGO TWORZENIA W ZAPALE Z GORĄCZKĄ W OCZACH , POMYSŁACH Z GIĘTKIMI PALUSZKAMI....
Bardzo piekne, oryginalne i eleganckie! Podziwiam! pozdrowienia i uściski :)) Magda
OdpowiedzUsuńSą cudowne! szczególnie ta bransoleta! Oj, może za parę miesięcy będę takie robić:D Ale jestem zakochana w tych cudach!
OdpowiedzUsuńPiękne ale BRANSOLETKA jest po prostu CUUUUDDDOOO moje gratulacje.:):) Właśnie szukam tu w okolicy Szczecina jakiegoś kursiku bardzo jestem ciekawa jak to się robi. Sama próbuję różnych rzeczy ale jak dla mnie jednak filc to filc.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPięknie sutaszujesz.Też może kiedyś spróbuję i tego sutaszu i działania z gliną. Zwłaszcza ,że na szrociarni znalazłam 2 ogromne słoiki szklanego piasku, do wypalania w 180C.Nawet nie wiem , jak się za to zabrać.Widzę ,że śmigasz w tej dziedzinie i piękne rzeczy tworzysz.
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny i pozdrawiam Ada.
Okazy cudne - aż chce się chwycić za igłę i sznurki, ale boję się efektu:( bo taka zdolna to ja już nie jestem :)
OdpowiedzUsuńWspaniałe okazy !!! Brawa dla Milenki. Razem tworzycie zgrany duet.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam obie Panie :)
Dziewczyny,pięknie Wam dziękuję w imieniu Mileny, mojej jak się okazuje utalentowanej i pracowitej córci, opornej na zakładanie swojego bloga. Może po licencjacie da się namówić. Julka - jestem spokojna o efekty sutaszowe Twoich rąk, gdy obejrzałam pierwsze próby na Twoim blogu.
OdpowiedzUsuńCeltic i Malwina - obie jesteście mega zdolne i zaprogramowane na różnorodność, zacznijcie od filmików w sieci i pójdzie z górki, zobaczycie. Tylko czasu to zabiera sporo, ale Wy, z takim potencjałem, jestem spokojna.
Free-soul - nie znam szkła, które topi się w tak niskiej temperaturze, ja szkliwię w 1050 st.Jeżeli masz możliwość wziąć udział w kursie ceramicznym, skorzystaj. Widzę na Twoim blogu, że ceramiki tam dużo.
Kalisz made - chwytaj, bo zdolności masz nie mało, zbyt skromna jesteś.
Jolanna - dziękuję za odwiedziny i miłe słowa
Z całą mocą Was Ściskam :)
Witaj Aniu, miło mi że mnie odwiedziłaś i dzięki za ciepłe słowa :)
OdpowiedzUsuńOczywiście popatrzyłam na twoje dzieła i przyznam, że połączenie filcu i ceramiki to super pomysł.
Myślę sobie, że też spróbuję. Pozdrawiam wiosennie.
Aniu łączenie ceramiki z sutaszem to fantastyczny pomysł!!! , jejku chyba Cię poproszę o wykonanie kilku takich ceramicznych pastylek...
OdpowiedzUsuńBiżuteria sutaszowa prześliczna :) Podziwiam i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń