Troszeczkę skalana przez niektóre z Was, potulnie melduję się deczko wcześniej, niż ostatnimi czasy praktykowałam .Czyżbym lubiła mieć szefa w mojej rękodzielniczej pracy....hmmmm...nie podejrzewałam siebie o to. Jednak czego się nie robi dla " koleżanek z pracy":) Wczoraj ciemnice potworne nie pozwoliły porobić zdjęć, ale dzisiejszy poranek....coś uroczego. Zdążyłam co nieco popstrykać, aż tu powtórka z rozrywki nastąpiła, tyle że razem ze śnieżycą.Dzisiaj debiutuje drewniany ekspozytor, bardzo się nim cieszę. Ceramika lubi stare dechy i takie przeleżałe drewno. Jestem w trakcie poszukiwania ciekawej kory, takiej.... apetycznej jak tu..... Chociaż to zasługa raczej aparatu ( nie mojego), a nie kory....
Dredów jeszcze nie pożegnałam, ale dzisiaj tak jakoś w mniejszym nasileniu. Nie, nie na stałe, bo wiele dredów czeka na odpowiednie ubranie, tymczasem mój coraz bardziej uwielbiany len, tu w postaci nitek, z wyjątkiem lnianego zawiniątka w otworze jednej z kul.Niedostatecznie oświetlony, raczej prześwietlony naszyjnik w perłowych kombinacjach szkliw. Są to formowane łezki, a wyglądają jak kulki z lejącym się szkliwem.Komplet biżuterii w moich ulubionych szkliwach, złotym i kardynalskim.Bransoletka , niby jesienna.Ta zdecydowanie wiosenna.Tuż obok mój nowy pomysł na broszkę z wykorzystaniem połączenia gliny z tkaniną, w tym wypadku to włóczka od Beaty "robi" za tkaninę.Tutaj połączyłam jedwab (w środku pół kulki filcowej) z lnianymi nitkami, które pochodzą z porządkowania moich zdobycznych materiałów przed prasowaniem. Jedno i drugie ufarbowała kiedyś Beata.Nakleiłam te wydumki na element ceramiczny, i przed przymocowaniem do niego broszkowego zapięcia, pomyślałam, że może by tak dokleić to filcowe straszydło....Tu jest tylko położone, sama nie wiem, co wybrać, wersję skromną, czy ze straszydłem. Im bardziej przyglądam się tej fotce, to chyba coś innego wymyślę:)Na koniec chcę Was zachęcić do mega wypasionego CANDY U SZOPINISTKI. Dziewczyna zaszalała, oj zaszalała. To Aneta, którą poznałam na kursie, gdzieś już o tym pisałam.Zachęcam więc serdecznie do zajrzenia na ten nowy blog, bo baaaaardzo warto. Witam nowe obserwatorki, dziękuję wszystkim za miłe słowa. Pozdrawiam Was...do następnego!:))
Zapiera mi dech !!! Nie połączę Twoich korali techniką paverpol w biżuterię. Patrząc na to, co Ty robisz z już piękną samą w sobie Twoją ceramiką, wiem, że porwałam się z przysłowiową motyką na księżyc :) Ty zaskakujesz mnie wciąż nowymi połączeniami. Ceramika z filcem, moim ukochanym naturalnym lnem, korą ! ...to nawet nie materiał, to Twoja wyobraźnia, co można z nim zrobić ! Twoja sztuka przetrwa pokolenia, kiedyś będzie podziwiana, jako ozdoba kobiet na przełomie XX/XXI wieku :)...a to ostatnie straszydło, które budzi we mnie grozę skorpiona ( nie wiem, czemu mi się tak skojarzyło) ma w sobie tyle artyzmu i delikatności zarazem...ja osobiście oddzieliłabym wersję skromną od straszydła, bo wręcz je wzmacnia, straszydło bez skromności jest łagodne w TWOICH DŁONIACH. Wykorzystam Twoją sztukę, nie do ozdoby siebie, a mojego nowego domu :), pozdrawiam cieplutko i dziękuję również za miłe słowa od moim adresem, uściski! Magda
ten lniany dred i ceramika...padłam z nadmiaru emocji:)))) Ps...Aniu..plisssssss...masz dwuczłonowa koszmarną weryfikacje słowną......wyrzuć w ją w diabły:))))
Siedzę i wzdycham i aż się zapowietrzyłam od tych ochów i achów;) Lniane sznureczki z ceramiką rewelacja! Jeżeli chodzi o "straszydło" to trudno ocenić jego wielkość. Jeżeli całość nie jest zbyt duża to może być.Wygląda ciekawie, ja lubię takie "rozczochrane". Aniu jakiś czas temu wysyłałam do Ciebie mailika, czy milczenie oznacza, że nie dotarł? Pozdrawiam serdecznie:)
No naprawdę, ten lniany naszyjnik jest przepiękny! Uwielbiam len, w każdej postaci, kojarzy mi się z latem, ze słońcem. Oczywiście reszta Twojej biżuterii również zachwyca, jak zawsze pięknie Aniu! Pozdrawiam ciepło!
Gdy patrzę, dech mi zapiera - a ja często kłopoty z oddychaniem mam, więc uważać muszę ;)To co najbardziej mnie zachwyciło tym razem, to lniany wisior. Jest przepiękny! Oczami wyobraźni widzę dziewczynę w oryginalnym, naturalnym stroju, a całości dopełnia właśnie Twój wisior.
Zacznę od końca: Broszkę wolę bez "straszydeł".Ta powyżej,z włóczką,jest wysoce intrygująca! Cytrynki świetne,jesienna bransoletka też super,z czerwonych korali najbardziej podobają mi się te złote;-) Kropelki takie inne, wyszły na odwrót faktycznie,pewnie jakbyś zrobiła dziurki bliżej czubka,to by ich siła ciężkości nie odwracała, ale takie też są ciekawe.Oczywiście podoba mi się kolorystyka korali z lnianymi węzłami.Jak na mnie na duże,ale zaintrygowały mnie te sprytne dzwonki - końcówki do wklejania przy zapięciu!Same w sobie są śliczne,i widziałabym takie też jako kolczyki! A korą dysponuję,też kocham takie tła do zdjęć.Trochę niewielkie kawałki,za to porośnięte mchem!
Dziękuję Wam ogromnie za te głaski, które oceniam często jako "na wyrost":) Chyba się czerwienię czytając niektóre:) Cóż, nie umiem jeszcze przyjmować komplementów, jak część kobiet w moim wieku. Często słyszę "pora się nauczyć" :)) Ślę Wam uściski, mocne uściski:***
Bedziesz musiala sie nauczyc przyjmowac komplementy, bo bedzie ich zawsze cala masa, napewno ode mnie !Cuda wyczyniasz Dziewczyno ! Jak tu nie chwalic? Pozdrawiam milutko!
Piękne pomysły klują się w Twojej głowie! Ten pierwszy naszyjnik z zielonymi kulami cudowny. W ogóle mariaż lnu z ceramiką genialny! Bardzo lubię też sznurek lniany, ale potwornie gryzie mi szyję...to jego minus. Czy Twoje sznurki też mają tą przypadłość?:) Tak czy owak napasłam wzrok cudownościami:) Pozdrawiam.
Sepia- ten naszyjnik jest tak zrobiony, że w miejscu na szyi, gdzie najbardziej "gryzie" jest linka lniana, która jest moim zdaniem zupełnie wolna od tych zgrubień w lnie, które potrafią drapać. A to co jest poniżej łezek ceramicznych, tak trochę odstaje od szyi za sprawą dużego rozmiaru kul ceramicznych. Chcę teraz poszukać nici lnianych jak najmniej "włochatych". Ale jeżeli ktoś ma dreszcze na widok lnu, to tak jak z wełną, nic nie pomoże:)
Dzięki, że do mnie zajrzałaś, dzięki temu jestem tu. Ciarki przeszły mi po plecach, kiedy zobaczyłam co wyrabiasz. Widać w tym wielką pasję, to wszystko ma ręce i nogi. Brawo
Dziękuję za odwiedziny u mnie-ja Ciebie bardzo podziwiam! Twoja biżuteria zapiera dech w moich piersiach! cudna jest!!!To ja się może rozgoszczę u Ciebie-jeśli można :) i "napatrzę" się za wsze czasy na te cudowności!
Moniko, ubiegła niedziela powitała Giżycko bielutką pierzynką, dzisiaj nie ma już śladu...:) Ten niebieski na monitorze, to w realu zieleń butelkowa z szarą poświatą.
Pięknie Wam dziewczyny dziękuję za tyle ciepłych słów, postaram się coś zamieścić niebawem:)
Dziękuję Ci,że byłaś u mnie gościem:) Twoje wszystkie zachwyty trochę mnie onieśmielają, bo widzę wokól tyle zdolnych kobiet, a na ich tle sama sobie wydaję się kompletnie przeciętna:) Cieszę się, że tu trafiąłm, bo to miejsce niezwykłe i będę do Ciebie zaglądać często. Pozdrawiam e
Ania, za każdym razem Twoje prace zaskakują! Jakie Ty masz pomysły! W głowie się nie mieści! Zaglądam, a tu znów coś tak pięknego, że trudno zachwyt wyrazić słowami. Ten lniany, makramowy naszyjnik z cudownymi kulami z ceramiki to niesamowity duet! Jesienna bransoletka zachwycająca, a żółta taka ciepła, piękna! Jak Ty to wszystko robisz? Cuda, cuda, Cuda!!! Jesteś artystką przez wielkie A! Podziwiam, pozdrawiam.
Renata, ile razy mam Cię zapraszać? Zobaczysz, jak ja to robię...a masz...rzut beretem:)A tak w ogóle to dziękuję za te miłe słowa...i tak uważam że na wyrost:) Motylku, nie jesteś przeciętna, na pewno nie jesteś:)
Wszystko zostało powiedziane!Dołączam się do zachwytów i podziwiam pomysłowość! A jeśli chodzi o nasze koraliki, to moich tam raczej nie masz, bo ja prawie nic nie zrobiłam...z wiadomych względów, ale jeśli dane mi będzie, to chciałabym sama spróbować podziałać :) Pozdrawiam
ANECZKO!! TWOJE WYPIEKI I SZKLIWIENIA SĄ REWELKĄ!!!!!! CIESZĘ SIĘ , ŻE ZAMIEŚCIŁAŚ WCZEŚNIEJ POST NA BLOGU.....pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńZapiera mi dech !!! Nie połączę Twoich korali techniką paverpol w biżuterię. Patrząc na to, co Ty robisz z już piękną samą w sobie Twoją ceramiką, wiem, że porwałam się z przysłowiową motyką na księżyc :) Ty zaskakujesz mnie wciąż nowymi połączeniami. Ceramika z filcem, moim ukochanym naturalnym lnem, korą ! ...to nawet nie materiał, to Twoja wyobraźnia, co można z nim zrobić ! Twoja sztuka przetrwa pokolenia, kiedyś będzie podziwiana, jako ozdoba kobiet na przełomie XX/XXI wieku :)...a to ostatnie straszydło, które budzi we mnie grozę skorpiona ( nie wiem, czemu mi się tak skojarzyło) ma w sobie tyle artyzmu i delikatności zarazem...ja osobiście oddzieliłabym wersję skromną od straszydła, bo wręcz je wzmacnia, straszydło bez skromności jest łagodne w TWOICH DŁONIACH. Wykorzystam Twoją sztukę, nie do ozdoby siebie, a mojego nowego domu :), pozdrawiam cieplutko i dziękuję również za miłe słowa od moim adresem, uściski! Magda
OdpowiedzUsuńJakie cudowności!!Aż słów brakuje!!! Wszystko jest TAAAAKIE cudowne!!!Uwielbiam Twoje prace a tym samym i artystkę!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Genialne te placzenia materialow. Zachwycajaca bizuteria.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię twoje "wypały" wszystkie!!! ale to połączenie z makramą mnie powaliło, genialne
OdpowiedzUsuńten lniany dred i ceramika...padłam z nadmiaru emocji:))))
OdpowiedzUsuńPs...Aniu..plisssssss...masz dwuczłonowa koszmarną weryfikacje słowną......wyrzuć w ją w diabły:))))
Ta włóczka w połączeniu z biżuterią super! ja swojej jeszcze nie wykorzystałam:)
OdpowiedzUsuńSiedzę i wzdycham i aż się zapowietrzyłam od tych ochów i achów;)
OdpowiedzUsuńLniane sznureczki z ceramiką rewelacja! Jeżeli chodzi o "straszydło" to trudno ocenić jego wielkość. Jeżeli całość nie jest zbyt duża to może być.Wygląda ciekawie, ja lubię takie "rozczochrane".
Aniu jakiś czas temu wysyłałam do Ciebie mailika, czy milczenie oznacza, że nie dotarł?
Pozdrawiam serdecznie:)
Aleś zaszalała... Lniany naszyjnik cudo... Zauroczyły mnie końcówki przy zapięciu... Śliczności :)... A wiosenna bransa..te cytrynki... no cudo proszę Pani... CUDO!!!
OdpowiedzUsuńBuziaki :*
No naprawdę, ten lniany naszyjnik jest przepiękny! Uwielbiam len, w każdej postaci, kojarzy mi się z latem, ze słońcem. Oczywiście reszta Twojej biżuterii również zachwyca, jak zawsze pięknie Aniu!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło!
Łezki białe i żółte podobają mi się najbardziej. Podobają mi się też te nadziewane kule w kontakcie z makramą. Fajne pomysły
OdpowiedzUsuńGdy patrzę, dech mi zapiera - a ja często kłopoty z oddychaniem mam, więc uważać muszę ;)To co najbardziej mnie zachwyciło tym razem, to lniany wisior. Jest przepiękny! Oczami wyobraźni widzę dziewczynę w oryginalnym, naturalnym stroju, a całości dopełnia właśnie Twój wisior.
OdpowiedzUsuńZacznę od końca:
OdpowiedzUsuńBroszkę wolę bez "straszydeł".Ta powyżej,z włóczką,jest wysoce intrygująca! Cytrynki świetne,jesienna bransoletka też super,z czerwonych korali najbardziej podobają mi się te złote;-) Kropelki takie inne, wyszły na odwrót faktycznie,pewnie jakbyś zrobiła dziurki bliżej czubka,to by ich siła ciężkości nie odwracała, ale takie też są ciekawe.Oczywiście podoba mi się kolorystyka korali z lnianymi węzłami.Jak na mnie na duże,ale zaintrygowały mnie te sprytne dzwonki - końcówki do wklejania przy zapięciu!Same w sobie są śliczne,i widziałabym takie też jako kolczyki!
A korą dysponuję,też kocham takie tła do zdjęć.Trochę niewielkie kawałki,za to porośnięte mchem!
Anusia, absolutnie genialne prace!:)))
OdpowiedzUsuńLen,ceramika, filc - idealnie zmiksowane!:) Uwielbiam to co pokazałaś !:D
Przesyłam uściski Aniu!:*
Dziękuję Wam ogromnie za te głaski, które oceniam często jako "na wyrost":) Chyba się czerwienię czytając niektóre:)
OdpowiedzUsuńCóż, nie umiem jeszcze przyjmować komplementów, jak część kobiet w moim wieku. Często słyszę "pora się nauczyć" :))
Ślę Wam uściski, mocne uściski:***
Bedziesz musiala sie nauczyc przyjmowac komplementy, bo bedzie ich zawsze cala masa, napewno ode mnie !Cuda wyczyniasz Dziewczyno !
OdpowiedzUsuńJak tu nie chwalic?
Pozdrawiam milutko!
Twoja ceramika i jej różnorodność form i kształtów zachwyca! szczególnie przypadło mi do gustu połączenie korali z lnianym sznurkiem :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Samie piękności, ale ta bransoletka niby jesienna jest najpiękniejsza. I choć biżuterii nie noszę to na to cudo bym się skusiła:)
OdpowiedzUsuńPiękne pomysły klują się w Twojej głowie! Ten pierwszy naszyjnik z zielonymi kulami cudowny. W ogóle mariaż lnu z ceramiką genialny!
OdpowiedzUsuńBardzo lubię też sznurek lniany, ale potwornie gryzie mi szyję...to jego minus. Czy Twoje sznurki też mają tą przypadłość?:)
Tak czy owak napasłam wzrok cudownościami:)
Pozdrawiam.
Sepia- ten naszyjnik jest tak zrobiony, że w miejscu na szyi, gdzie najbardziej "gryzie" jest linka lniana, która jest moim zdaniem zupełnie wolna od tych zgrubień w lnie, które potrafią drapać. A to co jest poniżej łezek ceramicznych, tak trochę odstaje od szyi za sprawą dużego rozmiaru kul ceramicznych. Chcę teraz poszukać nici lnianych jak najmniej "włochatych". Ale jeżeli ktoś ma dreszcze na widok lnu, to tak jak z wełną, nic nie pomoże:)
OdpowiedzUsuńDzięki, że do mnie zajrzałaś, dzięki temu jestem tu. Ciarki przeszły mi po plecach, kiedy zobaczyłam co wyrabiasz. Widać w tym wielką pasję, to wszystko ma ręce i nogi. Brawo
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny u mnie-ja Ciebie bardzo podziwiam! Twoja biżuteria zapiera dech w moich piersiach! cudna jest!!!To ja się może rozgoszczę u Ciebie-jeśli można :) i "napatrzę" się za wsze czasy na te cudowności!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Te perłowe kombinacje najbardziej mnie zauroczyły :)
OdpowiedzUsuńNie mogę wyjść z podziwu nad Twoimi dziełami, wszystkie są piękne , wkładasz w to co tworzysz swoje serce, lniany naszyjnik jest przecudny :)
OdpowiedzUsuńpierwszy naszyjnik zdecydowanie !!!!I bransa jesienna, :)
OdpowiedzUsuńBardzo podobaja mi się tez Twoje perły :):)
Len z połączeniu z niebieską ceramiką - zachwycający! Naprawdę śnieżyca była? U mnie sucho ;-) pozdrawiam cieplutko!
OdpowiedzUsuńMoniko, ubiegła niedziela powitała Giżycko bielutką pierzynką, dzisiaj nie ma już śladu...:) Ten niebieski na monitorze, to w realu zieleń butelkowa z szarą poświatą.
OdpowiedzUsuńPięknie Wam dziewczyny dziękuję za tyle ciepłych słów, postaram się coś zamieścić niebawem:)
Dziękuję Ci,że byłaś u mnie gościem:) Twoje wszystkie zachwyty trochę mnie onieśmielają, bo widzę wokól tyle zdolnych kobiet, a na ich tle sama sobie wydaję się kompletnie przeciętna:) Cieszę się, że tu trafiąłm, bo to miejsce niezwykłe i będę do Ciebie zaglądać często. Pozdrawiam e
OdpowiedzUsuńAnia, za każdym razem Twoje prace zaskakują! Jakie Ty masz pomysły! W głowie się nie mieści! Zaglądam, a tu znów coś tak pięknego, że trudno zachwyt wyrazić słowami. Ten lniany, makramowy naszyjnik z cudownymi kulami z ceramiki to niesamowity duet! Jesienna bransoletka zachwycająca, a żółta taka ciepła, piękna! Jak Ty to wszystko robisz? Cuda, cuda, Cuda!!! Jesteś artystką przez wielkie A! Podziwiam, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńRenata, ile razy mam Cię zapraszać? Zobaczysz, jak ja to robię...a masz...rzut beretem:)A tak w ogóle to dziękuję za te miłe słowa...i tak uważam że na wyrost:)
OdpowiedzUsuńMotylku, nie jesteś przeciętna, na pewno nie jesteś:)
Todo precioso!!!
OdpowiedzUsuńWszystko zostało powiedziane!Dołączam się do zachwytów i podziwiam pomysłowość!
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o nasze koraliki, to moich tam raczej nie masz, bo ja prawie nic nie zrobiłam...z wiadomych względów, ale jeśli dane mi będzie, to chciałabym sama spróbować podziałać :)
Pozdrawiam
Podziałasz, też mam taką nadzieję...już niedługo kwiecień:)
UsuńA te "cytrynki" - choć nie mój kolor ich ciepło i urok są ogromne!!!
OdpowiedzUsuńI już wszystko zostało powiedziane - to prawda...
Oj ten lniany naszyjnik skradł moje serce :))
OdpowiedzUsuńLniany naszyjnik jest niezwykły, wspaniale się komponują użyte w nim materiały. Piękny:)
OdpowiedzUsuńNiby jesienna bransoletka jest przepiekna i lniany niebieski naszyjnik - boski!!!
OdpowiedzUsuń